Reklama

IV liga piłki nożnej. Z piekła do nieba

Opublikowano: 11 września 2021 22:47
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Czy można wygrać mecz, w którym do 70. minuty przegrywa się 0:3? Piłkarze LKS-u Gołuchów dali pozytywną odpowiedź.

Reklama

Mecz rozpoczął się dla gołuchowian fatalnie, bo już w 3. minucie Kamil Ślusarek nabił piłką Jakuba Kielibę i piłka wturlała się do bramki.

– Za tą bramkę biorę pełną odpowiedzialność. Kamil jest młodzieżowcem, dołączył do nas w dość trudnym momencie. Gdy Domagalski skorzystał z oferty Sokoła Kleczew, pojawił się problem z pozostaniem w naszym klubie. Chcąc go utrzymać, musieliśmy dać mu tą szansę, żeby chłopak jeżdżąc prawie 100 kilometrów na treningi, również grał. Dostał szansę, ale życie jest okrutne, straciliśmy szybko bramkę – powiedział Maciej Dolata, trener LKS-u.

Później młody bramkarz zrehabilitował się w dwóch sytuacjach, broniąc uderzenia wychowanka LKS-u, Jakuba Kieliby. LKS grał słabo, ale mimo wszystko mógł wyrównać, jednak piłka po uderzeniach Krystiana Benuszaka i Konrada Chojnackiego obijała poprzeczkę. Rywale podwyższyli za to na 2:0, a krótko po przerwie na 3:0.

Trener Maciej Dolata miał jednak silną ławkę rezerwowych, a wejścia Pawła Stempnia , Dawida Krzyżaniaka i Filipa Olszewskiego miały spory wpływ na końcowy wynik. Pierwszy z wymienionych wbił kontaktowego gola, a dwaj pozostali popisali się asystami. Po dwie bramki strzelili byli piłkarze Stali Pleszew – Marcin Wandzel i Krystian Benuszak. Niemożliwe stało się możliwe!

– Jestem trenerem od 1998 roku, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Idealny tytuł na „ Z piekła do nieba”. Ciężko cokolwiek powiedzieć. Nie mam wiedzy, dlaczego ten zespół został w szatni. Biliśmy głową w mur. Jeden „Batman”, przepraszam, że tak powiem, z nr 14, środkowy obrońca Gęsior rozwalił nam cały system w ataku, praktycznie wszystkie piłki nam przecinał. Szukaliśmy innych rozwiązań, jak gra górą, co nie przynosiło efektów. Do tego popełniliśmy prozaiczny błąd. Marcin zawinił przy tym rzucie karnym. Niepotrzebnie, bo pewnie ta sytuacja i tak skończyłaby się bramką. Po przerwie dostaliśmy trzecią bombę. Głowa pusta, nie wiadomo, co w tym momencie zrobić. Patrzysz na lewo, patrzysz – są zmiennicy. I dzisiaj po raz kolejny zmiennicy uratowali całą sytuację. Filip Olszewski – asysta, Dawid Krzyżaniak – asysta, Paweł Stempień – bramka, do tego super defensywnie zagrał Kuba Skowroński w środku. To, co najpiękniejsze w piłce nożnej, zostało dzisiaj pokazane. Wiara do końca i chłopacy rzutem na taśmę przypieczętowali bramkami zwycięstwo. Wielkie uznania dla trenera i drużyny KKS-u Kalisz. Przyjechali bez żadnego zawodnika z pierwszej drużyny, napsuli nam mnóstwo krwi i tak naprawdę są bohaterami dzisiejszego dnia. Gratuluję im postawy – powiedział po meczu trener Maciej Dolata.

LKS GOŁUCHÓW – KKS II 1925 KALISZ 5:3 (0:2)

LKS Gołuchów: Kamil Ślusarek, Marcin Szymkowiak (60’ Paweł Stempień), Marcin Wandzel Ż, Grzegorz Kuś, Michał Grzesiek Ż, Dawid Guźniczak, Adrian Hajdasz (60; Dawid Krzyżaniak), Patryk Kieliba, Konrad Chojnacki (83’ Filip Olszewski), Szymon Sobkowiak (67’ Jakub Skowroński), Krystian Benuszak Ż

BRAMKI

0:1 – Jakub Kieliba (3’)

0:2 – Bartosz Gęsior (43’ z karnego)

0:3 – Maurycy Przybył (51’)

1:3 – Marcin Wandzel (70’)

2:3 – Paweł Stempień (78’)

3:3 – Krystian Benuszak (87’ głową)

4:3 – Marcin Wandzel (90’ głową)

5:3 – Krystian Benuszak (95’)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.